6 grudnia 2025 roku w sali koncertowej kołobrzeskiego ratusza odbyło się odsłonięcie obrazu Kariny Jaźwińskiej przedstawiającego panoramę Kołobrzegu z 1614 roku. Wydarzenie uświetniła Straż Nocna Grupy Rekonstrukcji Historycznych Kołobrzeg (GRH Kołobrzeg).
Obraz ten ma szczególne znaczenie, ponieważ oryginał dzieła Johanna Wolffarta zaginął około 80 lat temu.
Na początku spotkania Robert Dziemba przybliżył zebranym niezwykłą historię zaginionego dzieła podkreślając, że obraz przedstawiający panoramę Kołobrzegu z 1614 roku był niezwykle cenny i przez stulecia przetrwał liczne wojny: trzydziestoletnią, siedmioletnią, oblężenie napoleońskie oraz II wojnę światową, po czym zaginął już w czasach powojennych. Obraz wisiał niegdyś w sali ratusza, wśród miejskich pamiątek. Miał prawdopodobnie białą ramę. Oryginał przetrwał pożary ratusza w 1807 roku i zniszczenia 1945 roku, ale zaginął po wojnie.
Do naszych czasów zachowały się jedynie dwa czarno-białe zdjęcia obrazu, z czego jedno jest bardzo ciemne i trudne do odczytania. Na ich podstawie wykonano współczesną rekonstrukcję, wymagającą powiększenia i rozjaśniania fotografii, aby wydobyć szczegóły niewidoczne w druku. Na jednym ze zdjęć brakuje nawet daty 1614, która była na oryginale.
Autorem był Johan Wolffart, szczeciński malarz. Obraz powstał około 1612–1614 na zlecenie Filipa II, księcia pomorskiego, który zamawiał panoramy miast do Zamku Książąt Pomorskich. Prawdopodobnie istniały dwa egzemplarze: jeden dla księcia, drugi dla Kołobrzegu.
Widok miasta został również wykorzystany przez Eilharda Lubinusa przy tworzeniu wielkiej mapy Pomorza — sztycharz odwzorował motyw według obrazu Wolffarta.
Przed wojną panorama była popularnym i rozpoznawalnym przedstawieniem Kołobrzegu. Wydano pocztówki, choć często przerysowywano fragmenty obrazu, zmieniając pierwotny układ — na przykład zastępując zabudowę murami. Po wojnie powstawały kolejne artystyczne nawiązania: szkice, metaloplastyka, a nawet motyw na dwuzłotówce z 2005 roku.
Choć oryginał zaginął, jego wizerunek i tradycja pozostały w kulturze Kołobrzegu bardzo żywe.
Po historycznym wprowadzeniu głos zabrała autorka rekonstrukcji, Karina Jaźwińska, która szczegółowo opowiedziała o swoim kilkuetapowym procesie pracy:
„Jakbym tak miała powiedzieć jednym zdaniem, na czym polegała ta praca, to bym powiedziała, że to jest jak praca ze starymi, rozrzuconymi puzzlami, które nie mają ani obrazka, ani pudełka, czyli nie ma takich detali, które można ze sobą połączyć i stworzyć obraz. I tak jak państwo widzieli, ten czarno-biały obraz jest z jednej strony zniszczony, a z drugiej strony miał na sobie rastr, czyli takie drobne kropeczki, które uniemożliwiają zbliżenie pracy tak, żeby móc rozpoznać detale. Więc dobre półtora miesiąca zajęło mi studiowanie tego obrazu po to, żeby móc rozpoznać, gdzie są budynki, jakie są budynki, jak wyglądają dachy.”
Artystka podziękowała również osobie Roberta Dziemby, który był konsultantem projektu:
„I tutaj podziękowanie dla pana Roberta i jego cierpliwości, ale okazało się, że pan ją ma. A ja odpowiadałam na wszystkie te straszne pytania o kolor dachów i kształt budynków.”
„Pierwszym etapem była taka praca, można powiedzieć, intelektualna, gdzie trzeba było i rozpoznać, i wymyślić wiele rzeczy. Odbierałam się teraz jej głównie — i już samo to jest dosyć pochłaniające.”
„A drugi etap, o wiele łatwiejszy, można powiedzieć, bo to już było malowanie. Technika jest bardzo specyficzna, bo nie wybacza błędów — trzeba wszystko wcześniej zaplanować.
Jeżeli siadamy do papieru, to my już wiemy na sto procent co tam będzie, w którym miejscu i jak chcemy to zrobić. Więc ja muszę w swojej głowie wszystko zobaczyć, każdy jeden detal, żeby móc później to odtworzyć na papierze. Nie ma możliwości poprawiania, więc to jest taka dodatkowa odpowiedzialność.”
„Rekonstrukcja waszego liternictwa to był niezły kawałek pracy. (…)
Natomiast to liternictwo, które jest na obrazie, to jest oryginalny krój pisma Hansa Wolfarta. Każda z tych liter jest inna. Musiałam znaleźć, z racji że napisy były bardzo zniszczone, kilka krojów, żeby zobaczyć, na czym polega budowa tej czcionki.
Spędziłam kolejne godziny nad liternictwem, żeby ręcznie ten gotyk wypisać — wszystkie litery, które tam się znajdują — żeby móc je później przenieść na obraz, bo tam również nie ma miejsca na błędy.”
„Mam nadzieję, że oglądając ten obraz dostrzeżecie, że to nie jest po prostu twierdza Kołobrzeg, tylko organizm — miasto wtopione w krajobraz, ze swoją specyfiką i tym, co się wokół działo.”
Jaźwińska podkreśliła, że rekonstrukcja pozwala zajrzeć w codzienność dawnych mieszkańców Kołobrzegu żyjących z morza, handlu i rzemiosła.
„Mam nadzieję, że będziecie mieli dużą satysfakcję z oglądania tego obrazu i możliwość delektowania się tym, co przedstawia. I będziecie z tego dumni.”
Po wystąpieniach wprowadzających nastąpił najważniejszy moment wydarzenia —odsłonięcie obrazu, którego dokonały prezydent Kołobrzegu Anna Mieczkowska oraz autorka dzieła Karina Jaźwińska.
