Są w każdej wspólnocie takie miejsca, które mówią więcej niż niejedna kronika. Milczą, a jednak przypominają. Stoją spokojnie, a jednak gromadzą ludzi wtedy, gdy trzeba być razem – w chwilach radości i zadumy. W Dygowie takiego miejsca wciąż brakuje. I może właśnie dlatego pomysł, by je stworzyć, brzmi dziś nie tylko sensownie, ale wręcz koniecznie.
Stowarzyszenie Pamięć i Tożsamość Gminy Dygowo proponuje coś więcej niż tylko tablicę czy pomnik. Proponuje stworzenie nowego miejsca pamięci. Wszystko to przed zbliżającą się 110. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości w 2028 roku. To moment, w którym warto zapytać: jak my – tu, lokalnie – ukazujemy, jak obrazujemy odzyskaną wolność?
Przez lata radziliśmy sobie, jak mogliśmy. Kwiaty, wieńce składane przy kamiennym obelisku w sąsiedztwie ulicy Głównej, były szczere, zakorzenione w powojennej historii pierwszych mieszkańców. Ich wdzięczność, wyrażona w prostej modlitwie z 1946 roku na tablicy obelisku, pozostaje wzruszającym świadectwem czasu odbudowy i nadziei. Ale historia tego miejsca jest bardziej złożona. Obelisk, który dziś pełni funkcję symbolu polskości, wcześniej upamiętniał zupełnie inną historię – niemieckich żołnierzy poległych w I wojnie światowej pochodzących z terenu Dygowa i okolic.
Czy to znaczy, że należy go odrzucić? Nie. To część historii tej ziemi. Ale czy to właściwe miejsce, by świętować polską niepodległość? Tu pojawia się wątpliwość – i jest ona uzasadniona.
Do tego dochodzi proza codzienności: ruch uliczny, brak przestrzeni, rozproszenie uroczystości między obeliskiem a Placem Wolności. Trudno o podniosłość, gdy trzeba uważać na przejeżdżające samochody. Trudno o wspólnotę, gdy uczestnicy ceremonii są rozciągnięci na kilkadziesiąt metrów. Gdy delegacje składają kwiaty przy pomniku, stojący najdalej mogą się tylko domyślać, jak wygląda ten moment. Do tego dochodzi pewna niezręczność – czy w oczekiwaniu na powrót delegacji rozmawiać z sąsiadem, czy przeglądać treści w telefonie?
Dlatego pomysł stworzenia nowego miejsca pamięci – na Placu Wolności – ma w sobie coś oczywistego. Nie chodzi tylko o estetykę czy wygodę. Chodzi o symbolikę – Plac Wolności. O to, by w centrum gminy stanął znak jednoznaczny: tu pamiętamy o Polsce, o jej drodze do niepodległości, o ludziach, którzy tę drogę współtworzyli.
Bo przecież historia Dygowa nie zaczyna się ani w 1945 roku, ani się tam nie kończy. To opowieść o ludziach, którzy przyjechali tu z różnych stron II Rzeczypospolitej – często po dramatycznych doświadczeniach wojny. Ale to także pamięć o wcześniejszych pokoleniach, o uczestnikach powstań, o tych, którzy walczyli na frontach I wojny światowej. Ich losy splatają się w jedną historię – historię polskiej drogi do wolności.
Może więc warto zrobić stanowczy reset w zwyczaju , który stał się tradycją. Może chodzi o to, by wreszcie mieć w Dygowie miejsce, które jasno powie: pamiętamy – i wiemy, dlaczego to ważne.
Marek Kawęcki


Pocztówki Dygowa sprzed 1945 r..

